Jak udało mi się dostać na zagraniczny staż?

Przy okazji wpisów o moich pierwszych pracach i ulubionych kierunkach na wakacje pisałam Wam o tym, że spędziłam pół roku na Krecie. Dziś chcę Wam napisać jak tam trafiłam i jak udało mi się dostać na zagraniczny staż. Może niektórzy z Was studiują i marzą o takim wyjeździe?

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Także od początku…

Na 5-tym roku studiów dotarły do mnie pogłoski o tym jak „ktoś kiedyś wyjechał na staż”. Szybko zaczęłam wnikać w ten temat. Coś mi się wcześniej obiło o uszy ale nie do końca wiedziałam gdzie zaczerpnąć informacje na ten temat. Jak tylko dowiedziałam się, że to ERASMUS organizuje płatne praktyki za granicą wiedziałam, że dam radę i się dostanę. Wcześniej korzystałam już z programu Erasmus i wyjechałam na studia do Portugalii. Zgłosiłam się więc do oddziału Erasmusa na mojej uczelni. Dowiedziałam się o wszystkich wymogach, które obowiązują i rozpoczęłam działanie.

Każda uczelnia ma swoje kryteria otrzymania stażu, dlatego mogą one być różne. Na pewno najczęściej powtarzającym się warunkiem będzie egzamin z języka angielskiego. Ponadto ważna jest też średnia ocen (często nie tylko z poprzedniego semestru, czy roku, ale z okresu całych studiów) i liczba konkurentów. Im więcej osób ubiega się o dostanie stażu Erasmusa, tym trudniej się wybić. Jednak nie te kryteria były dla mnie najtrudniejsze.

Najważniejszym warunkiem było znalezienie pracy. Uczelnia w tym niestety nie pomaga, dlatego musiałam zasięgnąć języka gdzieś dalej. Szukałam w szczególności w sieci, jednak cały czas miałam obawy, że ktoś może mnie wykiwać i wyląduję na krawężniku w obcym kraju, do tego z niewielką ilością kasy, nieskończoną szkołą i marzeniami o jakimś głupim stażu. Chciałam współpracować z firmą, która dałaby mi pewność i spokój aż do samego dnia wyjazdu. W końcu trafiłam na Job Trust. To firma pośrednicząca, która pomaga aplikantom znaleźć odpowiednią pracę. Ponadto znają program Erasmus Praktyki i jak najbardziej wypisują wszystkie niezbędne papiery. Na Job Trust trafiłam, dzięki koleżance, która też kiedyś wyjeżdżała na podobny staż. Wypytałam koleżankę o wszystko, stąd wiedziałam, że firma jest sprawdzona. Ze strony organizacyjnej jak najbardziej dotrzymują wszelkich uzgodnień. Minusem jest to, że współpracują z różnymi hotelami -lepszymi i gorszymi. Wobec tego można różnie trafić. Jeśli warunki nie zgadzają się z tymi co w umowie, wystarczy zgłosić to firmie i starają się pomóc. Oczywiście nie tak łatwo to wszystko się odbywa. Oni też mieli swoje kryteria i samo zgłoszenie się do nich nie gwarantowało przyjęcia do pracy. Mi się udało dostać -chyba dużo mi też pomogła znajomość rosyjskiego, bo angielski to podstawa i każdy go znał. Rekrutacja pracowników w Job Trust trwała około 5-6 tygodni.

Kiedy już dowiedziałam się, że będę miała pracę na Krecie, rozpoczęłam załatwianie formalności. Znów zwróciłam się o pomoc do koordynatorki Erasmusa na swojej uczelni. Uzyskałam od niej dużo pomocy, wszystkie dokumenty miałam ogarnięte przed wyjazdem. Dzięki temu nie musiałam się nimi martwić na miejscu. Nie będę tu zanudzać o tych wszystkich papierach, które musiałam wypełnić, bo jest to zależne od uczelni. Wiem, że inni mieli podobne dokumenty, które różniły się na przykład formą.

Początkowo miałam pewną obawę, że mogę nie wyjechać na staż. Podstawowym warunkiem jaki należało spełnić to bycie studentem. A ja byłam już na 5-tym roku studiów. Pisałam już pracę magisterską i do ukończenia szkoły brakowało tylko obrony. Natomiast jeśli byłabym już po obronie -przestałabym być studentem. Dlatego przesunęłam obronę na jesień i tym samym moja legitymacja była ważna do 30 września. Staż musiałam zakończyć przed tym terminem. Natomiast firmy pośredniczące często wymagają od przyszłych pracowników dłuższej dyspozycyjności. Dlatego po zakończonym stażu Erasmus jak najbardziej można (albo powinno się) zostać dłużej.

Pod koniec maja 2013 wszystkie formalności miałam już dopięte. Egzaminy musiałam zaliczyć wcześniej, tak aby móc wyjechać na początku czerwca. Kiedy nadszedł dzień wyjazdu miałam w sobie mieszane uczucia -radość i obawę. Z jednej strony cieszyłam się, że odkryję nowe miejsca i będę w nich mogła spędzić więcej czasu. Z drugiej strony czułam strach przed nowym doświadczeniem i pracą. Dzisiaj wiem, że to był niesamowity okres w moim życiu i cieszę się bardzo, że skorzystałam z programu Erasmus. Polecam to wszystkim, którzy mają wątpliwości. O mojej pracy i warunkach na miejscu napiszę w innym wpisie 🙂