Święta w wydaniu mojej rodziny

Święta tuż tuż, uwielbiam ten czas, dlatego nie byłabym fair gdybym nie umieściła żadnego postu związanego z tym tematem. Przede wszystkim napiszę Wam, jak ten napięty czas przed świętami wygląda u mnie i jak ja przygotowuję się do świąt Bożego Narodzenia.

Od początku grudnia myślę już o prezentach, szukam ciekawych pomysłów i podpytuję kto co chciałby dostać. Oczywiście podglądam inne blogi i sprawdzam posty o prezentach -czasem mi pomagają, głównie w odnalezieniu promocji 🙂 Cały czas obiecuję sobie, że w końcu zrobię listę i będę z niej korzystać, wtedy nic mi nie umknie. Oczywiście nijak mi to nie wychodzi, jakoś nie umiem być aż tak zorganizowana. Może w następnym roku mi się uda? Myślę, że taka lista jest bardzo pomocna.

prezenty

Nie byłoby świąt bez pięknie wysprzątanego domu. Dlatego poświęcam kilka dni na porządki. Staram się zrobić więcej, niż zwykle, czyli układam też rzeczy w szafkach i wyrzucam zachomikowane pierdoły (O tak! czasem chomikuję jakieś byle co, bo szkoda mi tego wyrzucić, a jak już przeleży w mojej szafce rok, to wtedy nabiera magicznej mocy i czuję, że bez skrupułów mogę się już tego pozbyć. Jakby nie można było tego zrobić od razu!).

W Polsce atmosferę świąteczną czuć już w listopadzie. Ja w tym roku, akurat ten okres spędziłam w Wietnamie. (Pisałam Wam o tym w poprzednich postach). Tam nie było tego klimatu świątecznego co u nas. Chociaż widziałam kilka stoisk sprzedających bombki i lampki choinkowe (zerknijcie poniżej na zdjęcie). Na prawdę dziwnie to wygląda kiedy na zewnątrz jest ponad 20 stopni. W każdym bądź razie jak wróciłam do Polski był śnieg (swoją drogą to był niezły szok) i wszystkie sklepy były już udekorowane na święta. Lubię ten czas kiedy po zmroku wszędzie świecą się lampki choinkowe. Wtedy zastanawiam się kiedy to ja ubiorę choinkę.

swieta

Mnie więcej w połowie grudnia ulegam pokusie i też ubieram choinkę w domu. Oczywiście choinka w moim domu jest żywa! I nie ma innej opcji, zawsze była i będzie żywa. Nie pamiętam czy kiedykolwiek miałam sztuczną choinkę. Uwielbiam zapach lasu w domu i jakoś nie umiem sobie wyobrazić, że sztuczna choinka daje ten sam klimat świąteczny. W tym roku moja choinka jest w klimacie biało-srebrnym. Tylko lampki są różowe, a bo akurat innych nie miałam :0

choinka

Tydzień przed wigilią to mega napięty czas. To właśnie wtedy kupuję wszystkie prezenty. Część z nich miałam wcześniej upatrzone i po prostu czekałam na promocję. Innych poszukuję właśnie wtedy. Często zdarza się że nie wiem co kupić i wtedy w złości chodzę po galeriach, że niby tyle towaru a tego co chcę nie mają 😉 W końcu udaje mi się kupić wszystkie prezenty i jakoś z tego wychodzę. Wtedy zabieram się za ich pakowanie. Uwielbiam ten moment. Traktuję go jak relaks, zapalam świecie i choinkę i powoli sklejam papier na pudełkach. Teraz sklepy często oferują pakowanie na prezenty gratis, oczywiście korzystam z tych opcji, ale i tak zawsze znajdą się jakieś prezenty niezapakowane.

Pieczenie ciast to fucha mojej siostry. Wszyscy w rodzinie wiedzą, że najlepsze ciasta wychodzą z pod jej ręki. (A tak na marginesie: powinna otworzyć cukiernię.) Na święta robi kilka rodzajów, 6 albo 7 😀  W związku z tym ja się nawet za to nie zabieram, ewentualnie zdarzało się, że jej pomagałam. Przed świętami robię tylko pierniczki. Właśnie odpoczywają w puszce.

Jeśli chodzi o 12 potraw, które powinny znaleźć się na wigilijnym stole to nikt inny jak moja mama nie zrobi tego lepiej. Jak tylko pomyślę o pierwszym dniu świąt, to od razu słyszę głos mojej mamy: „Ty jeszcze nic nie zjadłaś, zapomnij o dietach przy święcie” albo „głodzisz się zamiast zjeść coś” i wiele innych tekstów, które już samym brzmieniem zapychają mój żołądek.

Same święta w wydaniu mojej rodziny wcale nie są mega odpoczynkiem. Chyba, że siedzenie przy stole nazwiemy odpoczynkiem? Na wigilii jest jakieś 12 osób (albo więcej). Cały wieczór siedzimy przy stole. Jemy wigilijne potrawy i czekamy na gwiazdę wieczoru. Oczywiście jest nią Święty Mikołaj. Prezentów jest masa, więc Mikołaj wybiera sobie pomocnika, który roznosi je poszczególnym osobom. Oczywiście wierszyki i kolędy jak najbardziej trzeba śpiewać. Wejście Mikołaja to chyba ulubiony moment 🙂 a w szczególności dzieci cieszą się najbardziej. Wigilijny wieczór kończy się u nas po 21. Wtedy odpoczywamy trochę, a o 24 wybieramy się na Pasterkę.

Pierwszy dzień świąt to spotkania rodzinne przy stołach. Tak więc wędrujemy i odwiedzamy rodzinę, spędzając u każdego dłuższą chwilę. Wieczorem młodzież spotyka się i razem świętujemy. Dopiero drugi dzień świąt daje więcej odpoczynku. Wtedy dopiero czuję prawdziwe przejedzenie.

Tak właśnie wyglądają święta w mojej rodzinie. Mimo, że są dość męczące to nie wymieniłabym ich na żadne inne. Liczna rodzina daje możliwość tylu spotkań. Podoba mi się ta tradycja i na pewno będę chciała ją utrzymać.

Korzystając z okazji chciałabym jeszcze, złożyć Wam najserdeczniejsze życzenia świąteczne. Aby ten czas był dla Was przepełniony magią i spokojem. Ciepłej rodzinnej atmosfery i oczywiście radości i odetchnienia od codzienności. Życzę też Wszystkim (i sobie też) białego puchu na święta, bo nic tak nie upiększy tych dni jak właśnie śnieg za oknem. Wesołych i Pogodnych Świąt!

obraz-257-kopia