Ostatnio dużo się działo!

Chciałam Wam opowiedzieć jak wyglądały nasze kolejne dni w Izraelu. Na koniec zostawiliśmy wisienki Tel Avivu, było na prawdę super. Niestety kiedy zajrzałam do telefonu zorientowałam się że nie mam żadnego zdjęcia z Izraela. Po długich poszukiwaniach, okazało się, że karta, którą miałam podczas pobytu chyba była uszkodzona, a zdjęcia znikły bezpowrotnie. Szkoda! Poszukiwania wciągnęły mnie przy okazji w przeglądanie zdjęć. Muszę przyznać, że w ciągu ostatnich kilku miesięcy na prawdę sporo się u mnie działo. Sami zobaczcie.

Maj zakończyłam wyjazdem służbowym do Bułgarii. Pisałam Wam o wyjeździe tutaj i tutaj. Chętnie Wam jeszcze coś o tym wyjeździe opowiem, ale to już temat na osobny wpis.

W Bułgarii dużo się działo, natomiast chwilami mieliśmy naprawdę niesamowity relaks. Niektórzy to nawet twierdzili, że czują się jak w sanatorium! Trochę pracy a jednak sporo odpoczynku. Ja oczywiście starałam się wykorzystywać czas maksymalnie. Po pracy przygotowania do ślubu trwały. W między czasie starałam się jeszcze ogarnąć blog i parę innych rzeczy. Na koniec zmieniono nam godziny wylotu… Co wprowadziło mnie niestety w zakłopotanie. Miałam niezły plan na dzień powrotny. Dużo spraw przed ślubem, a tu przełożenie lotu o 8 h. Pomyślałam, że to jakiś absurd i oczywiście tylko mi się mogło to przytrafić.

W tej sytuacji w domu byłam dopiero późnym wieczorem, dzień przed moim wieczorem panieńskim. Nawet nie zdążyłam odpocząć po powrocie z Bułgarii, a już szykowało się kolejne wydarzenie. Co najlepsze znów zmieniałam swoje położenie, tym razem Litwa. 2 dni spędzone z dziewczynami dały mi niezłego kopa. To był wspaniały czas, a organizacja niesamowita! Mój wieczór panieński był taki jak sobie wymarzyłam.

Otrzymałam niesamowity prezent -sok ze spadochronem -to spełnienie jednego z moich najskrytszych marzeń. Do dziś nie wierzę, że mi się udało skoczyć, ale oczywiście z chęcią zrobiłabym to ponownie!! Później spędziłyśmy czas razem, same dziewczyny 🙂 Dokładnie tak chciałam. Tuż przed ślubem nie myślałam o dyskotekach czy imprezach, chciałam się zrelaksować w gronie swoich dziewczyn 🙂

Zaraz po tym szalonym weekendzie, wróciłam do obowiązków w domu i pracy. Oczywiście nie na długo. Po dwóch latach czekania nadszedł czas na ten najważniejszy dzień. To był mega stres, ale oczywiście też dużo pozytywnych emocji. Działo się na prawdę sporo. Wyobraźcie sobie, że z tego wieczoru mam zaledwie 12 zdjęć, większość z nich jest niewyraźna. Ehh, zdałam się na fotografa 🙂 na zdjęcia jeszcze czekamy.

Moje paznokcie ślubne (wykonanie salon Shanti)
Selfie ze świadkową się zachowało 🙂
I oczywiście z mężem!

Mam jeszcze krótki filmik z tego dnia, możecie go zobaczyć na moim profilu na Facebooku. Po ślubie wreszcie mogliśmy trochę odpocząć. Zaczęliśmy myśleć o pracy i innych obowiązkach. W końcu wróciliśmy do gotowania! I nareszcie mogliśmy odpuścić wszystkie diety i zjedliśmy porządne lody, gofry i ciasto -oczywiście nie wszystko naraz.

Wcześniej już zaplanowaliśmy wyjazd, więc w połowie lipca wyruszyliśmy na krótki wypad do Izraela. Każdy wyjazd to masa przygód i nowych doświadczeń. Po tym całym napiętym grafiku w maju i czerwcu taki wypad był jak znalazł!

Po powrocie do Polski w naszym domu pojawił się nowy domownik 🙂 Ma na imię Porto i wygląda właśnie tak:

Teraz powoli wróciliśmy już do stałych obowiązków i rutyny. Praca i dom. Często jeździmy w moje rodzinne strony. Długi sierpniowy weekend spędziliśmy na szybkim wypadzie na Podlasie i Mazury. Powoli zaczynamy myśleć o jakiejś dalszej podróży. Jeszcze nie znamy kierunku. Cały czas śledzimy promocje różnych lotów. Może uda nam się przypadkowo na coś trafić, a jeśli nie to pewnie w ostatniej chwili będziemy czegoś szukać.