Nosy Iranja -prawdziwy raj

Cały ten Madagaskar troszkę zwrócił mi w głowie. Od kiedy wróciłam z niesamowitej Nosy Be, cały czas mam ochotę kolejny raz wybrać się do Afryki. Wszystkie miejsca na ziemi mają swój klimat i osobny charakter, ale Nosy Be i Madagaskar to coś na prawdę wyjątkowego. Kierunek ten nie jest jeszcze zepsuty przez turystów, najpierw Włosi odkryli tę przepiękną wyspę, a teraz my latamy tam razem z nimi. Coraz więcej z Was decyduje się na podróż na Madagaskar, najpierw sprawdźcie jak przygotować się do podróży, a jeśli już tam będziecie to mam dla Was propozycję spędzenia dnia w prawdziwym raju. Nosy Iranja to obowiązkowa wycieczka, na którą powinniście się wybrać.

Nosy Iranja to wyspa oddalona od Nosy Be o około 50 km. Będziecie tam płynąć maksymalnie dwie godziny. Czas jest uzależniony od hotelu w którym będziecie zakwaterowani, ponieważ w większości przypadków, będziecie mieć łódki podstawione na plażę hotelową. Po dłuższej chwili, ukarze Wam się wyspa, która połączona jest z drugą wyspą przepiękną piaszczystą plażą. Tak wiem, że to nie jest jedyne takie miejsce na świecie, i możecie zobaczyć podobne miejsca, znacznie bliżej niż na drugiej półkuli. Ale to miejsce jest dla mnie na prawdę wyjątkowe i jedyne w swoim rodzaju. Dlaczego? Niezwykły kolor i krystalicznie czysta i ciepła woda Oceanu Indyjskiego, plaża z piaskiem jak puder, naturalne rafy koralowe, żółwie morskie i kraby palmowe, a do tego niesamowita kultura i niezwykli ludzie. To wszystko tworzy te miejsce jedynym takim na świecie i niemożliwym do porównania z jakimkolwiek innym.

Woda -krystaliczna, turkusowa i ciepła

Po dopłynięciu na miejsce będziecie mieć dużo czasu wolnego. Ja oczywiście totalnie zapomniałam o istnieniu leżaków. Postanowiłam ogarnąć cały teren. I od razu wspomnę, jeśli macie taki zamiar zacznijcie od razu. Miałam wrażenie, że dzień zleciał mi tak szybko, że nie zdążyłam nawet zrobić zdjęć!

Kiedy przypłynęliśmy na miejsce, obie wyspy Nosy Iranja nie były połączone. Wyspy łączą się podczas odpływu, który może potrwać nawet 4 godziny. Część plaży jest odsłonięta, ale niestety nie da się przejść plażą na drugą wyspę, ewentualnie można spróbować przepłynąć. Odległości początkowo wydają się skromne, ale to tylko złudzenie, ponieważ biała plaża ciągnie się przez 1,5 km. Dlatego warto rozpocząć od zwiedzania wyspy lub pływania z żółwiami.

Jeszcze nie połączone wyspy

Ja postanowiłam wskoczyć do wody i zobaczyć te ogromne żółwie, to była dobra decyzja, ponieważ przy odpływie robi się tu coraz płycej i jednocześnie żółwie odpływają. Nie mam pojęcia, czy później udałoby mi się je odnaleźć. Woda jest krystalicznie czysta i cieplutka, ale żeby spotkać żółwie trzeba odpłynąć od brzegu. Są tam też rafy koralowe, totalnie zdrowe i jeszcze niezniszczone przez turystów. Co prawda niewielkie, ale warte uwagi. Ponoć najwięcej żółwi i atrakcji pod wodą jest bliżej tej mniejszej wysepki, tam żółwie mają też swoje gniazda, więc może dobrym pomysłem byłoby popływanie właśnie z tamtej strony?

Biała, odkrywająca się po południu plaża, oraz żółwie, nie są jedyną atrakcją na wyspach. Na większej wyspie znajduje się lokalna wioska. Koniecznie przespacerujcie się po niej. Zobaczcie jak żyją lokalsi, zobaczcie skąd czerpią wodę czy prąd, kupcie rękodzieło, co sprawi że będziecie mieć niezwykłą pamiątkę z tego miejsca, a lokalni będą mogli rozwijać turystykę w tym miejscu. Jest tu wiele dzieci, jeśli wzięliście coś dla nich z Polski, warto im to tutaj rozdać, potrzebne jest wszystko (zeszyty, kredki, długopisy). Na koniec, oddaliśmy też koszulki, czy kapelusze. Uważajcie na rozdawanie słodyczy, medycyna jest tu bardzo słaba, a dzieciom od naszych słodyczy mogą boleć brzuchy lub zęby, lepiej wybrać coś bardziej zdrowego. 

Dzieci chętnie pozują do zdjęć, patrzą w aparaty czy telefony. To dla nich niezła zabawa. Mam wrażenie, że codziennie czekają na turystów.

I jeszcze najważniejsze do zrobienia na wyspie: wejdźcie na górę! Znajdziecie tam lokalną szkołę, latarnię morską oraz punkt widokowy. Będziecie mogli zobaczyć te miejsce z góry, a zanim tam dotrzecie możliwe, że wyspy zaczną się już łączyć. Widok niesamowity!

Widok z góry, mega!

Cieszę się, że miałam okazję zobaczyć te miejsce, jeszcze wtedy kiedy było tu niewiele osób. Oprócz naszej grupy, była jeszcze jedna, włoska. Łącznie, raczej nie więcej niż 150 osób. Dzięki temu, mogliśmy poczuć klimat tej wyspy, być w miejscu, gdzie zrobienie zdjęcia nie wymagało proszenia ludzi o zejście z kadru. To był wspaniały dzień na Nosy Iranja, jeden z ostatnich na Madagaskarze, ale na pewno niezapomniany.