#Myfirst7jobs

Wpisy z cyklu #Myfirst7jobs dopadły i mnie. Chętnie podzielę się swoim doświadczeniem zawodowym. Wydawałoby się, że nie było tego sporo, ale jednak uzbierała się siódemka.

  1. Zaczęłam dosyć wcześnie, bo już jako 15-latka zarabiałam swoje pierwsze pieniążki. Miałam farta, bo moi rodzice mieli bar i dali mi możliwość pracy w nim. Oczywiście nie było tak pięknie, moja praca głównie polegała na zmywaniu naczyń. Zarządzałam tym stanowiskiem całkiem nieźle, zwykle wyrabiałam się w czasie i dostarczałam świeże naczynia do kuchni. Niemal każdy weekend spędzałam w barze. Wieczorami, kiedy wszyscy spotykali się ze znajomymi, ja spędzałam czas w pracy, wtedy też było najwięcej klientów i najbardziej byłam przydatna. Po kilku miesiącach „awansowałam” i dostałam nowe obowiązki. Zaczęłam pracę na kuchni. Wtedy było na prawdę ciężko. Do dziś pamiętam zapach jedzenia na moich ubraniach i włosach. Jednak wypłata wynagradzała mi pracę. Zarobione pieniądze odkładałam i przeznaczałam na coś konkretnego.
  2. Pracę na tyłach baru kontynuowałam do 18 roku życia. Natomiast zaraz po maturze objęłam nowe stanowisko i pracowałam już za barem. Pracowałam codziennie od 12 do 22. W ciągu dnia miałam przerwę. Doskonale pamiętam ten okres, mój dzień zaczynał się pobudką po 10, przed 12 musiałam być już w pracy. W międzyczasie miałam przerwę na ewentualne swoje sprawy, później kończyłam po 22. Wakacje po maturze, to chyba najdłuższe wakacje w życiu, a ja całe przepracowałam. Moi znajomi spotykali się już po 20, a ja koniecznie chciałam się z nimi zobaczyć, wobec tego zaraz po pracy dołączałam do nich. To były bardzo intensywne wakacje. Pamiętam, że część zarobionych pieniędzy przeznaczyłam na wyjazd do Maroko <3 Pojechałam tam sama! Wyjazd był bardzo udany.
  3. W okresie studiów nie pracowałam za dużo. Aż głupio się przyznać ale dostawałam wtedy kieszonkowe. Ponadto jak mi brakowało kasy stawiałam na drobne interesy. Zdarzało mi się coś sprzedać, pójść na kilka dni do pracy jako hostessa, ewentualnie napisać komuś pracę lub pomóc w zdaniu egzaminu.
  4. Na piątym roku studiów załapałam się na staż zagraniczny. Byłam bardzo zadowolona, że będę mogła poznać życie osoby pracującej w turystyce. Znalazłam firmę zatrudniającą studentów w Grecji. Rozpoczęłam z nimi współpracę i wysłali mnie na Kretę. Pracowałam w kilku hotelach, początkowo stałam za barem, ale zgłosiłam się do nich jako animator czasu wolnego, więc wkrótce przeniesiono mnie na te stanowisko. Do dziś podziwiam pracę animatorów. Rozpoczynają swój grafik już po 9 rano, a kończą koło 3 w nocy. Oczywiście z przerwami w ciągu dnia. W takiej pracy nie ma się czasu na siebie, w przerwach marzy się o posiłku i śnie. Schudłam wtedy chyba jakieś 6 kg. Jednak mimo zmęczenia, tę pracę wspominam bardzo pozytywnie. 
  5. Po powrocie z Krety udało mi się znaleźć pracę w turystyce. Pracowałam w małej firmie organizującej wyjazdy integracyjne. Nabyłam tam dużo doświadczenia jeśli chodzi o obycie z klientem. W biurze przyjmowałam interesantów i zajmowałam się kwestiami organizacyjnymi. Ponadto z czasem zaczęłam też wyjeżdżać z turystami jako pilot i przedstawiciel firmy. Wtedy zdałam sobie sprawę, że podróżowanie w pracy wcale nie jest takie łatwe i przyjemne. Turyści często narzekają, na miejscu zaczynają się skargi. Każdy potrzebuje osobnej uwagi. To ciężka praca, szczególnie jeśli są jakieś niedociągnięcia od strony biura podróży i jeśli trzeba świecić za nich oczami. 
  6. Po przeprowadzce na drugi koniec Polski przez około miesiąc szukałam pracy. Nie wiedziałam co chcę robić i gdzie pracować, jednak cały czas obracałam się w branży turystycznej. W końcu spróbowałam wyjazdu na kolonie jako wychowawca. Dziś mogę powiedzieć, że to była doskonała decyzja, a na kolonie chciałabym wyjeżdżać częściej. Ta praca daje dużo satysfakcji i uczy wielu cech. Przede wszystkim punktualności i rzetelności. Dzieci są szczere i wspaniałe. O moich wyjazdach na kolonie więcej przeczytacie tutaj, tutaj i tu.
  7. Zimą, kiedy pilotaż i wyjazdy na kolonie są ograniczone staram się pracować w biurze podróży. Ta praca dla osoby, którą pasjonuje podróżowanie jest trudna i uczy dużo cierpliwości. Osoby odwiedzające biura raczej mniej interesują się podróżowaniem, częściej zależy im na wygodzie. Wspominałam już o tym tutaj.

Moje pociąganie do branży turystycznej nadal trwa. Szukam czegoś w tej branży co da mi pełną satysfakcję. Chciałabym rozwijać się w pracy i mieć możliwość awansu.