Marzenie o podróży

Niedługo minie rok od jednej z moich najbardziej ekscytujących podróży. Mimo, że kierunek nie był daleki i bardzo egzotyczny to wrażenia były niesamowite. Powodem oczywiście była sama forma podróży, czyli autostop. To niezwykłe jak wiele emocji i wrażeń można poczuć w ciągu kilku dni. Przygoda, którą zawsze będę wspominać z uśmiechem na twarzy i nutką wewnętrznych dreszczy.

Zaczęło się od marzeń o dalekich podróżach bez wielkich nakładów pieniężnych. Zimą jeszcze planowałam podróż do Afryki. Minimum miesiąc z plecakiem, namiotem i zwiedzaniem północnej Afryki. Wiosną wszystko się zmieniło – różne sytuacje doprowadziły do tego że już wiedziałam, że spełnienie tego marzenia będzie raczej niemożliwe.

W czerwcu zaczęłam pracę w biurze podróży i nagle postanowiłam że jednak nie odpuszczę. Skoro nie dałam rady wyjechać do Afryki, postanowiłam przeżyć to w Europie, na krótszej trasie. Początkowo planowałam dalekie południe Europy, finalnie skończyło się na Chorwacji. Oczywiście nie żałuję niczego, wręcz chciałabym przeżyć to jeszcze raz! I co lepsze -NIC bym nie zmieniła, ani kierunku, ani towarzysza, ani ekwipunku…NIC!! Było niesamowicie.

Początki były dość łatwe. Pokonaliśmy pierwsze odcinki dość szybko. Na granicy z Czechami zaczęły się przygody. Tam czekaliśmy na stopa dość długo… A przynajmniej wtedy wydawało nam się że 45 min to długo. Dzisiaj wiem już, że 45 min to luz. W końcu zatrzymała się ciężarówka prowadzona przez Turka. Pierwsze schodki się zaczęły. Jak dogadać się z kimś kto nic nie rozumie po angielsku, rosyjsku czy polsku? Na migi wywnioskowaliśmy, że dojedziemy ciężarówką do granicy Słowacja – Węgry. Zaryzykowaliśmy i wsiedliśmy. Prawdziwa przygoda właśnie się zaczyna. Razem z naszym kierowcą Turkiem -bawimy się świetnie, chociaż nie wiemy czy się właściwie rozumiemy… W korku pijemy prawdziwą turecką kawę, a późniejszym wieczorem idziemy spać na siedząco w kabinie ciężarówki. Budzimy się koło 1 w nocy kiedy nasz kierowca, próbuje nam wytłumaczyć że na teren Węgier nie wjeżdża. Zostaje na parkingu i robi pauzę. Proponuje nam nocleg w kabinie, tłumaczy że sam pójdzie spać do kolegi z drugiej ciężarówki. Ale to dopiero początek podróży, a my się boimy. Ogarniamy się trochę na parkingu i postanowiliśmy, że idziemy dalej na stopa. Oczywiście dzisiaj wiemy że ta decyzja była kiepska i może lepiej byłoby skorzystać z propozycji, ale tak jak wspomniałam wcześniej nie żałuję niczego.

DSC_7515

Reasumując naszą pierwszą noc w podróży autostopem spędziliśmy na spacerowaniu do granicy (jakieś 5 km) i czekaniu na stopa. Kilka godzin snu w ciężarówce to było zdecydowanie za mało aby wypocząć i stopować kolejnego dnia w pełni sił.