Co śmiesznego i irytującego w biurze

Jakiś czas temu pisałam o opowieściach klientów z naszej branży. Od tamtego czasu nazbierało się już trochę tego. Proponuję drugą część, tym razem nie tylko sytuacje klientów, ale po prostu to co najśmieszniejsze i najbardziej irytujące w mojej pracy.

Klientka zakupiła u nas wyjazd do Włoch, program taki jak sobie wymarzyła. Kilka miesięcy wcześniej zaplanowała swój wyjazd. Niestety pech chciał, że akurat ten wyjazd został anulowany. Poinformowałam klientkę o przykrej wiadomości. Klientka, po usłyszeniu wiadomości spytała: „Rozumiem, wiec jakie konsekwencje poniesie biuro podroży?”. Odparłam: „Zwrócimy Pani zaliczkę w całości”. Na co klientka odparła: „Serio, tylko tyle? Przecież jak ja rezygnuję z wyjazdu to muszę zapłacić koszt manipulacyjny, a jak WY mi odwołujecie wyjazd, to też powinniście ponieść tego jakieś konsekwencje!!”. Hmmm… no tak logiczne :0 ale to nie koniec historii! Niebawem klientka pojawiła się w salonie, aby potwierdzić pisemnie anulacje i podać nr konta do zwrotu gotówki. Cała sytuacja- całkiem normalna. Spodziewałam się, że klientka może być zła i trochę pokrzyczeć. Jednak klientka przeszła samą siebie. Po przeprosinach ze strony biura podroży, klienta oznajmiła że ZNA POWÓD ANULACJI WYCIECZKI. Z niedowierzaniem zapytałam o jaki powód chodzi!? Bowiem sama niestety wiele razy nie posiadam dokładnej wiedzy, dlaczego dana wycieczka nie odbywa się. Na co klientka odpowiedziała: „Ta wycieczka nazywała się Włochy Romantyczne i była przeznaczona dla Par, a ja jechałam jako Singielka. Właśnie, dlatego wykreślono mnie z listy i nie polecę na tę wycieczkę. To jest spisek przeciwko mnie! Wycieczka na pewno odbędzie się, ale beze mnie!!” Oczywiście klientka chce zgłosić sprawę do sądu.

Klientka w biurze, oczywiście w poszukiwaniu wakacji. Dopiero usiadła, nagle wchodzą następni klienci. Już się przygotowuję, aby zaprosić klientów do poczekalni i poinformować, że będą musieli chwilę poczekać. Na co klientka siedząca przy biurku: ” Z czym Pastwo przyszli? Bo ja tu będę długo siedzieć!”

Tuż przed zamknięciem biura, dzwoni telefon. Spanikowana klientka pyta: „Proszę Pani, czy na Kretę jest potrzebny paszport? Ja wiem, ze do Grecji nie trzeba! Ale ja tam jadę jutro z Pyrzowic autokarem i nie wiem jakie będą po drodze granice!”. Hmmm autokarem na Kretę… i to z Pyrzowic?

Zauważyliście, że biura podróży w galeriach, mają najczęściej szklane witryny? Tak jak się stanie na przeciw takiego biura, można spokojnie sobie popatrzeć, co tam pracownicy robią. A w szybach często też wiszą jakieś wakacyjne hity, które z ciekawością można poczytać. Dosyć fajnie jest to zorganizowane. A teraz skupcie się. Czy nie przypomina Wam to czegoś? Szklane ściany, a w środku pracownice pstrykające coś na komputerach. Hmm bo ja bym to mogła porównać do akwarium z rybkami. A wiecie, że w sklepach zoologicznych na akwariach często wiszą kartki „UWAGA! Nie pukać do zwierząt.” Tak, takie ogólne info. My takiej karteczki nie mamy, ale proszę Was, czy na prawdę musicie pukać do pracownic w biurach?

Klientka: Dzień dobry, poproszę o podanie mi kursu forinta węgierskiego, bo jutro wyjeżdżam na Węgry.
Sprzedawca: Super, życzę udanego wyjazdu! A po kurs zapraszam do kantoru.

Są takie słowa, których nie znosi, a nawet nienawidzi sprzedawca wakacji. Ba! Wręcz mogłabym się pokusić o stwierdzenie, ze sprzedawca każdej branży nie znosi tych słów. Po prostu jak jesteś sprzedawcą to chyba wiesz, o czym mówię. Chodzi o: CIEKAWE i FAJNE. Wyobraźcie sobie, dzwonię do klienta zapytać czy jest zainteresowany wakacjami, a on mi odpowiada „A co ma Pani ciekawego?”. A najlepiej jak doda jeszcze „w fajnej cenie?”. Serio?! Drogi kliencie, czy wiesz ile kierunków jest w sprzedaży? Jak dla mnie KAŻDY jest CIEKAWY, i do tego w FAJNEJ cenie. Chyba masz jakieś wymagania i wytyczne? Może już gdzieś byłeś i nie chciałbyś powtarzać tego wyjazdu? Albo chcesz się po prostu gdzieś wybrać? Ostatnio na takie zapytania odpowiadam: „A mam tu CIEKAWY wyjazd do Egiptu, w FAJNEJ cenie 1899zł”. Przecież Egipt dla nikogo nie jest ciekawy… A 1899zł to zupełnie nie jest fajna cena. Wyobraźcie sobie taką sytuacje w banku: „Co ma Pani ciekawego?”. A w odpowiedzi: „A no mam! Kredyty gotówkowe, hipoteczne, a może leasing?”.